Edukacja i samokontrola podstawą zaufania do suplementów diety

Ł.W.: Reklama jest dźwignią handlu. Firmy farmaceutyczne wydają miliardy (dosłownie) na ogromne kampanie w mediach, gdzie promują swoje suplementy diety. To niewątpliwie napędza ich sprzedaż. Ja chciałbym jednak zapytać: czego w reklamach suplementów nie może być? Jakie komunikaty, sugestie czy hasła można uznać za niezgodne z prawem?

J.U.: Musimy zacząć od prawnej definicji reklamy. Przez reklamę rozumie się każde działanie – każdy przekaz handlowy – dotyczące konkretnego produktu, skierowane do konsumentów, mające na celu pośrednie lub bezpośrednie zwiększenie sprzedaży. Działania te mają także na celu wpływanie na kształtowanie i zmianę postaw ludzi i są dokonywane najczęściej przy użyciu środków masowego przekazu, w tym (a może obecnie przede wszystkim) poprzez internet. Najważniejsza zasada to tzw. Evidanced Based Medcine, mówiąca o tym, że wszelkie stwierdzenia powinny być oparte na prawdziwych, odpowiednich i weryfikowalnych dowodach. Dlatego ważne jest to, aby każdemu wpisowi towarzyszyły sprawdzone dane naukowe i źródła publikacji.

Dla branży reklamowej suplementów diety można stworzyć katalog dobrych praktyk – tych zalecanych i tych zakazanych. Niektóre z nich to: zgodność przekazu z normami moralnymi i zwyczajowymi, pełność, jasność, rzetelność treści reklamowej. A co zakazane? Treści reklamowe nie mogą być nieprawdziwe, niejednoznaczne lub wprowadzające w błąd. Nie mogą budzić wątpliwości co do bezpieczeństwa lub adekwatności odżywczej innej żywności. Nie mogą zachęcać do nadmiernego spożycia danej żywności oraz nie mogą stwierdzać, sugerować lub dawać do zrozumienia, że zrównoważony i zróżnicowany sposób odżywiania się nie może zapewnić odpowiednich ilości składników odżywczych w ujęciu ogólnym. Treści nie mogą odnosić się do zmian w funkcjonowaniu organizmu w sposób wzbudzający lub wykorzystujący lęk u konsumenta za pomocą tekstu bądź obrazów, przedstawień graficznych lub symbolicznych. Niedozwolone są też oświadczenia wskazujące na określoną cechę produktu.

Co szalenie istotne i wielokrotnie podnoszone, suplementy diety nie mogą odwoływać się do np. funkcji leczniczych i to w różny sposób, także pośredni. To jest zakazane. Reklama w odpowiedni i zgodny z prawem sposób może posługiwać się tzw. oświadczeniami zdrowotnymi – np. takim, że witamina C zawarta w produkcie wpiera funkcjonowanie układu odpornościowe. To tylko wierzchołek góry lodowej ograniczeń, a na opisanie wszystkich można by było poświęcić osobny artykuł. Szeroki katalog niedozwolonych komunikatów sprawia, że UOKiK częściej niż przy innych kategoriach produktowych może dopatrywać się naruszeń.

Ł.W.: Za każdym razem, gdy w dyskusji publicznej podnoszony jest temat regulacji reklamy suplementów diety, różne organizacje zrzeszające ich producentów mówią o samoregulacji w tym zakresie. Jak ocenia Pani podejmowane do tej pory próby samoregulacji? Czy zdają one egzamin?

J.U.: Jestem gorącą zwolenniczką edukacji i samokontroli – wewnątrz konkretnego przedsiębiorstwa i branży. Nawet najtwardsze prawo na dłuższą metę nie będzie skuteczne, jeśli nie będzie rozumiane przez tych, których obowiązuje. Po pewnym czasie pojawi się strach związany z sankcjami, następnie opór, a w końcu niestosowanie się do zasad. Samoregulacje mają duży sens, ponieważ są efektem dyskusji praktyków, którzy wypracowali wspólnie konsensus. To najdoskonalsza metoda tworzenia zasad, która zapewnia wysoką skuteczność ich respektowania – zasady tworzone wspólnie, będące wynikiem głębokiej dyskusji i zrozumienia, są dużo chętniej respektowane. To znany i w niczym nieodkrywczy mechanizm. Oczywiście przepisy dla opornych na edukację i konsensus istnieć powinny, ale stosować je należy jako ultima ratio. Taki wentyl bezpieczeństwa jest niezbędny np. przy wprowadzaniu na rynek produktów niebezpiecznych.

Samoregulacje wprowadzane przez branżę suplementów diety oraz rosnąca świadomość wśród liderów rynku odnośnie do wartości, jaką daje prowadzenie badań, to z pewnością dwa kluczowe, pozytywne trendy, jakie można zaobserwować na przestrzeni ostatnich kilku lat.